Jak się tłumaczymy?

rolo

Stojąc nad gotującym się makaronem, zacząłem się zastanawiać, ileż to już różnych dziwnych tłumaczeń czytałem podczas swojej przygody z q2. Że to, że tamto, że o kurwa mać… Aż postanowiłem owe jakoś usystematyzować, pokrótce opisać, wraz z przykładami osób, które stosując omawiane rozwinięte techniki wybielania się we własnych oczach, sprowokowały mnie do napisania tego arcydurnego tekstu. Zaznaczę od razu, że klasyczne „lag”, „fart” i „pl” nie zostały uwzględnione, bo trzeba by chyba wymienić całą scenę w przykładach zastosowań. Zatem…

Grupa I. „ale tim… co robisz idioto… omg, z kim ja gram…”

Przedstawiciele: nesquik, lg7

Charakterystyka:  skrajna skłonność do wylewania żalów w konsole, połączona z błyskotliwą umiejętnością rugania każdego z ekipy za wszystko. Szczególnie widoczne w zachowaniu LG7, z którym gra sprowadza się do 2 minut walki, a potem to już tylko pozostaje czytanie litanii o tym, jak to złe chuje z drużyny nie pozwalają gwiazdce błyszczeć tak, jak należy! Najczęściej w parze ze wspomnianą modlitewną formą pretensji idą jakże cenne wskazówki od naszego niespełnionego kołcza, o tym, jak się daną pozycję powinno grać w idealnym świecie lajtowości absolutnej. Z drugim typem sprawa jest nieco inna. Otóż ten ogarnięty w piłce nożnej (pozdro Norman) obywatel cierpi na tzw. syndrom „wyżej srasz, niż dupę masz”. Wzięty na ambonę 15 letni  białogostoczanin sam siebie określa, jako poziom reprezentacji, a to do czegoś zobowiązuje, nie ? Także wybaczmy mu, jak w każdym meczu będzie do nas pisał co mamy robić, bo on i tak nie przestanie, a my sobie zaoszczędzimy nerwów.

Grupa II. „ale… TO NIE JA!”

Przedstawiciele: Pako

Charakterystyka: Ciekawa wymówka, a jednocześnie jedna z bardziej zabawnych. Kozacko wygląda sytuacja, gdy na 3 minuty przed końcem Pako serwuje obecnym taki rarytas: „sorki, nie było mnie, braciak grał”. Owned&loled chciałoby się rzec. Zwłaszcza biorąc pod uwagę statystyki rzeczonego gracza, w momencie tej słownej deklamacji powodu własnej słabości  tj. 1/31 ew. 2/31. Aż ręce same robią „oklasky”.

Grupa III. „stoje, bo stoje!… tel”

Przedstawiciele: zEF

Charakterystyka: Kicasz sobie radośnie 4.4, stan fragowy w miarę równy po obu stronach, aż tu nagle krach. Twój tim zaczyna wyraźnie dostawać, to tego jakby trudniej się gra. Szybki rekonesans i już wiadomo: 1 stoi. O smuteG, chciało by się rzec. Powodem owego zastoju okazuje się telefon. Tak, telefony zawsze dzwonią akurat wtedy, gdy masz staty 3/19 i odgrywasz niechlubną rolę tzw. Freefraga. Jak widać telefony są czujne, ale czemu ich właściciele już nie? Czy aż tyle czasu zajmuje napisanie „tel” w konsoli ? A jaki spokój owy komunikat wprowadza w szeregi drużyny. Dlatego apel do dzwoniących do quakowiczów: zaraz po „Cześć” mówcie „ napisz tel”. Będziemy wdzięczni.

Grupa IV. „moje wymówki”

Przedstawiciele: ja, tj. rolo

Charakterystyka: kto gra ze mną wie, że najczęściej korzystam ze zwrotu „mapa dla ciot” odnośnie dm1. Nie wiem czemu, ale uspokaja mnie on i dodaje więcej powera niż Red Bull podany dożylnie. Lubię też czasem rzucić „tak, dobierz sobie tim”, a także coś stylu „kto to [tu nick]”. Aczkolwiek z tym ostatnim nawykiem zapamiętale walczę, mam nadzieję, że wyplenię go do końca roku.

Na koniec dodam, że ten tekst nie miał nikogo urazić, powstał jedynie, by nieco ożywić sq2.pl. Mówię to, bo boję się lg7, który za drwiny z siebie urywa podobno głowę i sra do szyi. Tego z całych sił chciałbym uniknąć, a także przypomnieć, że q2 to tylko gra, miejmy więc dystans do niej i do siebie. Pozdrawiam.


8 Responses to “Jak się tłumaczymy?”

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.